wtorek, 24 czerwca 2014

Rozdział 22

[Jade] :
What would you do? What would you say?
( Co byś zrobił? Co być powiedział? )
How does it feel? Pretend it's OK
( Jak się czujesz? Udaje, że jest dobrze )
My eyes deceive me, but it's still the same
( Moje oczy oszukują mnie, ale nadał jest tak samo )
Pretend it's OK
( Udaję, że jest dobrze )



[Perrie] :
I remember the day when we were out all night 
( Pamiętam dzień, kiedy wychodziliśmy na całą noc )

[Jade] :
I wish that I could the day back and tell you it's alright
( Chciałabym cofnąć dni i powiedzieć ci, że jest dobrze )

[Leigh-Anne] :
'Cause we all do the same thing, we just don't realise
( Bo my wszyscy zrobiliśmy te same rzeczy, których nie realizowaliśmy )

[Jade] :
That we're living on borrowed time
( Tak właśnie żyjemy na pożyczaniu czasu )

[All]
What would you do? What would you say?
( Co byś zrobił? Co byś powiedział? )
How does it feel? Pretend it's OK
( Jak się czujesz? Udaję, że jest dobrze )
My eyes deceive me, but it's still the same
( Moje oczy oszukują mnie, ale nadal jest tak samo )
Pretend it's OK
( Udaję, że jest dobrze ) 

[Leigh-Anne] :
I see the light that I'm chasing
( Widzę światło, które gonię )

[Perrie] :
A memory, but it's fading
( I wspominam, ale to jest żenujące )

[Jade] :
N' when it's gone I'll be waiting
( Kiedy odejdziesz, będę czekała )

[Jesy] :
Know when it's too late (know when it's too late)
( Wiem, kiedy jest za późno )

[Leigh-Anne] :
You chose the road that I'm walking
( Wybieram drogę, którą powinnam iść )

[Perrie] :
Now it's a soul that I'm caught in
( Teraz to dusza, którą łapie )

[Leigh-Anne] :
And you're not hearing when I'm calling,
calling your name.
( I nie słyszysz, kiedy wołam,
Wołam twoje imię ) 

[Perrie] :


One breath, one step, one life, one heart
Two words, two eyes, new begining new start
( Jeden oddech, jeden krok, jedno życie, jedno serce
Dwa słowa, dwie pary oczu, nowy początek, nowy start )

[All] :


Too neat, too narrow, too short, too wide,
I'm better with you here by my side
( Za czysto, za wąsko, za krótko, za szeroko,
Jest mi lepiej z tobą, kiedy stoisz przy mnie )

[All] :
What would you do? What would you say?
( Co byś zrobił! Co byś powiedział? )
How does it feel? Pretend it's OK
( Jak się czujesz? Udaję, że jest dobrze )
My eyes deceive me, but it's still the same
( Moje oczy oszukują mnie, ale nadal jest tak samo )
Pretend it's OK
( Udaję, że jest dobrze )

[Jesy] :
Nothing here, no one talking, knowing it's too late
( Nic tu nie ma, żadnej rozmowy, wiem, kiedy jest za późno )
But sometimes it can get so hard pretending it's OK
( Ale czasami ciężko jest udawać, że jest dobrze )

[Jesy & Jade] :
Nothing here, no one talking, nothings gonna change
( Nic tu nie ma, żadnej rozmowy, nic nie da się zmienić )
But sometimes it can get so hard
( Ale czasami jest ciężko )

[Perrie] :
Pretending it's OK
( Udawać, że jest dobrze )

[All] :
What would you do? What would you say?
( Co byś zrobił? Co byś powiedział? )
How does it feel? Pretend it's OK
( Jak się czujesz? Udaję, że jest dobrze )
My eyes deceive me, but it's still the same
( Moje oczy oszukują mnie, ale wciąż jest tak samo )
Pretend it's OK
( Udaję, że jest dobrze )




* DEMI *

-  Jesteś zwykłym śmieciem, nic nie wartym bachorem!! – krzyk mojego ojca rozniósł się po pustym domu, kiedy ja leżałam na marmurowej podłodze i próbowałam unikać jego ciosów – Dosyć, że mam problemy w pracy, problemy ze zdrowiem, problemy z twoją idiotyczną matką, to jeszcze Ty!! – krzyknął i mnie kopnął – Jesteś tylko problemem, żałuje, że się zgodziłem i cię nie oddałem, że w ogóle nie doszło do tej aborcji! A teraz muszę się z tobą użerać! Zapłacisz mi za to gówniaro! Zapamiętasz mnie, nawet po śmierci!!! – podniósł rękę i…
Z mocno bijącym sercem i zlana potem natychmiastowo podniosłam się z łóżka. Zaczęłam sprawdzać swoje ręce i dotykać twarzy, czy aby jest cała, po chwili zaczęłam rozglądać się po pomieszczeniu i z ulgą odkryłam, że był to koszmar, tyle, że koszmary na ogół nie są prawdziwe, a to co mi się śniło, przeżyłam i to nie tak dawno, zaledwie 3 lata temu. Po tym wydarzeniu nie chodziłam do szkoły przez miesiąc i cały czas byłam zamknięta w pokoju, bo ojciec nie chciał, by ktokolwiek mnie zobaczył. Uświadomił mi, że byłam dla niego tylko problemem, ciężarem, że się niepotrzebnie urodziłam i za to właśnie przez cały czas płaciłam

Kiedy mój oddech się unormował, a ja się uspokoiłam zdałam sobie sprawę, że już jest ranek, a ja siedzę na łóżku, na którym spałam, najwyraźniej Niall przeniósł mnie, kiedy zasnęłam. Usiadłam na brzegu łóżka i opuściłam nogi na pokrytą zdartymi i wyblakniętymi panelami podłogę. Ponieważ był dzień, a przez okno wpadało światło słoneczne mogłam swobodnie rozejrzeć się po pokoju. Jak już wcześniej udało mi się dojrzeć po prawej stronie od łóżka stał stolik, mała szafa, której drzwiczki z jednej strony groziły zerwaniem i średniej wielkości okno, kiedy spojrzałam w lewo doznałam szoku - pokój po tej stronie był całkowicie pusty, jeśli nie licząc podrapanych drzwi - prawdopodobnie przez kota - i małej szafki z lampką. 
Ten pokój wyglądał jak całkowite przeciwieństwo mojego. Kiedy spojrzałam na sufit, dostrzegłam kilka zalanych miejsc co świadczyło o tym, że dach nie był szczelny. Wygląd tego pomieszczenia wprawił mnie w niemały szok, nigdy nie byłam w takim miejscu, zawsze myślałam, że każdy człowiek ma przyzwoity domek, czy mieszkanie i ma w nim wszytko, oczywiście zdawałam sobie sprawę z tego, że są ludzie biedniejsi, ale nigdy nie pomyślałam, że kogoś pokój może tak wyglądać. Byłam ciekawa jak wygląda reszta domu, dlatego, wstałam z łóżka, doprowadziłam swoje ubranie do jakiegoś wyglądu  i skierowałam się do drzwi.

* HARRY *

- Więc co robimy? - spytał Zayn, kiedy opowiedzieliśmy niewtajemniczonym Liamowi i Louisowi całą historię związaną z Demi
- Nie wiemy o niej zbyt dużo, jedyne czego jesteśmy pewni to tego, że potrzebuje pomocy, bo jeśli by jej nie potrzebowała to by nie próbowała  się zabić, to kolejny raz, kiedy widzimy, że coś się dzieje. - powiedział Louis
- A naszym obowiązkiem jest zareagować na te błagania o pomoc, nie są one bezpośrednio skierowane do nas, ale tak jak powiedział Louis ona potrzebuje naszej pomocy - dokończył Liam
- Nie mamy zbyt luksusowych warunków mieszkalnych, sami wiążemy ledwo koniec z końcem, a wypłatę dostaniemy dopiero pod koniec miesiąca, ale sądzę, że tej dziewczynie to nie przeszkadza - podjął temat Louis
- Trochę udało nam się jej poznać w szpitalu i uważam tak samo Lou. Według mnie jest całkiem sympatyczną osobą i bardzo ciepłą, jest jedynie zagubiona - odezwał się Zayn 
- Dziewczyna zostaje, to postanowione, ale nie możemy zostawić jej samej, idziemy do szkoły, a my z Liamem później do pracy
- Ja mogę zostać - wyrwał się Niall
- Tak myślałem, że się zgłosisz Niall, ale nie możesz - odpowiedział mu Liam
- Słucham?! 
- Jesteś zagrożony z 5 przedmiotów młody, nie możesz teraz opuszczać lekcji, musisz się wziąć za naukę 
- To może ja zostanę - zgłosił się Zayn
- A ty przypadkiem nie masz dzisiaj jakiegoś zaliczenia?
- Nooo... - zaczął Zayn
- Ja zostanę - odezwałem się 
- Ty? 
- Tak, ja nie jestem zagrożony, nie pracuję, nie mam żadnego egzaminu ani zaliczenia, a moje oceny są względne
- To dobre argumenty
- W takim razie Harry zostaje z Demi, a my idziemy - podjął decyzję Lou
- Ale...
- Nie ma żadnego "ale" Niall, idziemy, już - powiedział Louis i po chwili wypchnął blondyna za drzwi - Tylko proszę cię Harry, bądź miły i zachowuj się - zwrócił się do mnie
- Tak tak, przecież mnie znasz
- I właśnie dlatego się boje
- Oj daj spokój, nic się nie stanie
- Mam nadzieję
- No, a jak wiesz "Nadzieja matką głupich", a teraz idź już - teraz to ja go wypchnąłem i zamknąłem za nimi drzwi

Usiadłem na kanapie w dużym pokoju i włączyłem radio, wziąłem książki i zacząłem odrabiać jakieś zadania czekając na dziewczynę. Kiedy zegar wskazywał godzinę 9, zacząłem zastanawiać się, czy Demi już się obudziła, ale na odpowiedz nie musiałem długo czekać. Kiedy głowiłem się nad którymś już zdaniem z matematyki, usłyszałem kroki na schodach, odwróciłem się i zobaczyłem dziewczynę, która stała na ostatnim schodku i nie wiedziała, czy zejść, czy może się wycofać i z powrotem uciec na górę. Widziałem jak z niepokojem rozgląda się po pomieszczeniu 
- Możesz zejść, jestem tylko ja, reszta w szkole - odezwałem się i wstałem z kanapy
- Umm, ja....
- Jesteś głodna? - zapytałem widząc dalsze zakłopotanie na twarzy dziewczyny
- Trochę - odpowiedziała
- To chodź - powiedziałem i skierowałem się do kuchni oglądając się, czy blondynka za mną idzie
- Proszę, może to nie jest jakieś wykwintne danie, czy coś, ale mamy tylko to, powinnaś zaspokoić swój głód- powiedziałem, kiedy stawiałem przed nią talerz z kanapkami
- Dziękuje - odpowiedziała i usiadła na jednym z krzeseł
- To ja cię zostawię, byś mogła spokojnie zjeść, będę tam - pokazałem na kanapę i odszedłem zostawiając dziewczynę w kuchni
Po ok. 20 minutach usłyszałem wodę lejącą się z kranu w kuchni, więc wstałem i skierowałem się do tego pomieszczenia.
- Zostaw to, ja pozmywam - powiedziałem podchodząc do dziewczyny, kiedy ta lała płyn do mycia naczyń na gąbkę
- Nie, ja to zrobię. Zjadłam, więc chcę po sobie posprzątać, chociaż tyle mogę zrobić
- Niech ci będzie - zaśmiałem się cicho na widok jej uporu - Jak się czujesz? - zapytałem, kiedy już wycierała ręce
- Dobrze, jest znacznie lepiej niż było wczoraj, dziękuje - odpowiedziała, ale ja widziałem w jej oczach, że słowa te są kłamstwem, może i czuje się lepiej, ale nie jest to "dobrze". Jestem pewny, że dziewczyna nie mówi mi całej prawdy
- Cieszę się - odpowiedziałem kłamiąc - Chodź - zwróciłem się do niej i skierowałem do salonu - Może chcesz gdzieś wyjść? Świeże powietrze dobrze nam zrobi - zaproponowałem
- To, to dobry pomysł - usłyszałem
- Może chcesz się jakoś przebrać? Nie mamy tutaj dziewczyńskich ciuchów, ale jestem pewny, że jakaś bluzka i bluza, któregoś z nas będzie na ciebie dobra.
- Nie... - dziewczyna zaczęła protestować
- Jest chłodno na dworze, zmarzniesz
- Niech będzie - odpowiedziała, a ja uśmiechnąłem się lekko ze swojego zwycięstwa
- To poczekaj tutaj chwilkę - powiedziałem i poszedłem na górę

* DEMI *

Harry zniknął na górze, więc miałam chwilę czasu, by przyjrzeć się bliżej temu salonowi. Tak samo jak reszta domu, był strasznie ubogi w meble. Stała tu tylko szara kanapa, lampa i dwie szafki, na których stały ramki ze zdjęciami. Podeszłam do niej i wzięłam do ręki jedną ramkę. Zdjęcie przedstawiało Harry'ego i zapewne jego rodzinę, ponieważ dwie kobiety na zdjęciu były bardzo podobne do chłopaka. Oprócz nich był również mężczyzna, który zapewne był ojcem Harry'ego. Miałam już brać do ręki kolejną ramkę, kiedy usłyszałam jak drzwi na górze się zamykają. Odeszłam więc od szafki i usiadłam na kanapie.
- Proszę - usłyszałam głos chłopaka i podniosłam się. Harry trzymał w ręce czarną bluzkę i takiego samego koloru bluzę z kapturem.
- Dziękuje - odpowiedziałam i wzięłam ciuchy - Pójdę się przebrać

- Masz już pomysł, gdzie się przejdziemy? - zapytałam, kiedy razem z Harry'm szliśmy chodnikiem
- Tak, pokaże ci jedno magiczne miejsce
- Magiczne?
- Tak
- Dlaczego uważasz, że jest ono magiczne?
- Ponieważ pomaga pomyśleć, podjąć decyzję no i to miejsce jest przepiękne, spodoba ci się
- Pozwól, że ja to ocenię - uśmiechnęłam się lekko
- Proszę cię bardzo - odpowiedział i zaśmiał się

- I jak ci się podoba? Jest magiczne? - padło pytanie z ust Harry'ego, a ja nie mogłam wydusić z siebie żadnego słowa



.......................................................................................................................................................
Taki.....nijaki, powiedzmy sobie szczerze, ale i takie muszą być. Jak na razie nic się nie dzieje, ale w kolejnym już coś będzie się działo i będzie niespodzianka. Mam nadzieję, że czytacie nadal to opowiadanie i będziecie czytać, bo bardzo mi zależy na tym :) Jak wam sie podoba nowy szablon? Mam jeszcze jeden, ale tamten jest z Demi jako blondynką. Który wolicie?
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Za błędy przepraszam