środa, 2 lipca 2014

Rozdział 23


" Teraz już wiem, że naukowcy się mylą.
Ziemia jest płaska.
Wiem to, ponieważ zepchnięto mnie z jej krawędzi, choć przez 17 lat próbowałam się jej trzymać.
Próbowałam wspiąć się z powrotem, ale pokonanie grawitacji graniczy z cudem, kiedy nikt nie chce podać ci ręki."

                                           - "Dotyk Julii" Tahereh Mafi


* DEMI *

Przede mną rozpościerał się przepiękny widok. Staliśmy przed "wejściem" do jakby tunelu zrobionego ze splątanych gałęzie drzew. Już sam ten widok sprawił, że zakochałam się w tym miejscu.
- Dalej jest jeszcze magiczniej - usłyszałam głos Harry'ego, który po chwili złapał mnie delikatnie za przedramię i pociągnął w przód. Szłam powoli i napawałam się pięknem tego miejsca. Na końcu tego pięknego tunelu - kiedy już wyszliśmy na drugą stronę - stała altanka wokół której stały ławki. Cała altanka była porośnięta przeróżnymi kwiatami, które pięły się w górę i wiły wokół prętów, całość tego pięknego miejsca spowodowała, że poczułam się jakbym przeniosła się do innej krainy, tutaj na prawdę jest magicznie. 
- Cudownie - powiedziałam cicho, ale Harry i tak to usłyszał, wiedziałam to po jego uśmiechu - Jak znalazłeś to miejsce? zapytałam i usiadłam obok Harry'ego na ławce w środku altanki
- Dość długa historia - stwierdził po czym urwał różę, która rosła obok niego i zaczął się jej przyglądać
- Myślę, że mamy dużo czasu. Będzie ci lżej jak się wygadasz, wiem coś o tym - od razu powróciłam myślami do dnia, kiedy spotkałam po raz pierwszy Nialla, kilka dni później po raz pierwszy ktoś usłyszał całą moją historię i wtedy dopiero poczułam co to znaczy zrzucić z siebie ten ciężar
- Róża to był ulubiony kwiat mojej mamy i siostry - powiedział cicho i uśmiechnął się słabo, cały czas patrząc na kwiat. Nie chciałam się odzywać, chociaż bardzo mnie korciło, bałam się, że jeśli się odezwę to spłoszę go i nie będzie chciał opowiedzieć mi czegoś o sobie
- Na prawdę chcesz tego słuchać? - zapytał po raz pierwszy od kilku dobrych minut patrząc mi w oczy
- Tak - chłopak wziął głęboki wdech i zaczął mówić 
- Znalazłem to miejsce zaraz po tym jak dostałem telefon z policji. Byłem wtedy w szkole, siedzieliśmy razem z Louisem i Zaynem na stołówce czekając na Liama i grając w karty. Kiedy miałem już ogłosić to, że wygrałem usłyszałem swój telefon. Wyjąłem go z kieszeni i odebrałem. W tej samej minucie co odebrałem, poczułem się jakby ktoś wyrwał mi serce, jakby ktoś wyrwał je i miażdżył na moich oczach. Policjant powiadomił mnie, że moi rodzice razem z moją siostrą i nienarodzonym bratem mieli wypadek samochodowy i... - wziął głęboki wdech - zginęli na miejscu. Spojrzałem wtedy na chłopaków, którzy z zaciekawieniem mi się przyglądali i uciekłem. Rzuciłem telefonem o ścianę za chłopakami i wybiegłem jak najszybciej mogłem. Wiesz jak ja się wtedy czułem? Złość, wściekłość i rozpacz ogarniały moje myśli i serce, które stało się puste. Biegłem przed siebie i czułem jak po mojej twarzy spływają kolejne łzy. Nie patrzyłem na nic, byłem tak wściekły, że chciałem jak najdalej uciec, zniknąć, pójść tam gdzie trafiła moja rodzina. Nie patrzyłem gdzie jestem, ani dokąd zmierzam, aż w końcu, zabrakło mi sił i usiadłem na jednej z ławek, które stały w miejscu dokąd dotarłem. Rozejrzałem się wokoło siebie i tak właśnie odkryłem to miejsce. - skończył swoją historię, a ja nie wiedziałam co mam powiedzieć. 
Spojrzałam na niego i widziałam jak po jego twarzy spływają łzy, musiałam rozgrzebać tą smutną historię, a on teraz przeze mnie płacze. 
- Dlaczego chciałaś wiedzieć? - usłyszałam jego szept
- Wiesz, nie znam cię tak jak Nialla, nie jesteś mi tak bliski jak reszta, mało czasu ze sobą spędziliśmy, a chciałabym zacząć od nowa i cię poznać, myślałam, że dzięki temu dowiem się czegoś o tobie -odpowiedziałam cicho - Przepraszam, że przeze mnie przeżywasz to wszystko na nowo - spuściłam głowę na dół i czułam jak wyrzuty sumienia zaczynają mnie zżerać 
- Hej - poczułam jak swoją dłonią Harry chwyta lekko moją głowę i podnosi ją bym na niego spojrzała - Nic się nie stało, wiesz, że oprócz chłopaków do tej pory nikt o tym wszystkim nie wiedział? Jesteś jedyną osobą którą tu przyprowadziłem no i jedyną dziewczyną, która zna to co się stało. W sumie to dobrze było się wygadać - uśmiechnął się do mnie
- Nie jesteś zły? 
- Zły? Na co?
- Że musiałeś do tego wracać no i, że spowodowałam, że płakałeś
- Nie wiem, czy wiesz, ale łzy mężczyzny są bardzo szlachetne, nigdy nie żałuje łez, które spowodowane są wspomnieniami o mojej rodzinie, tylko to mi po nich pozostało, więc nie będę niczego żałował i nie jestem zły, ciesze się, że chciałaś coś o mnie usłyszeć, proszę - powiedział i podał mi kwiat róży - Idziemy coś zjeść? - zapytał, a ja odetchnęłam z ulgą, ponieważ bałam się, że teraz ja będę musiała opowiedzieć mu coś z mojej histori, a tego bym nie chciała. Jestem pełna podziwu dla Harry'ego i wdzięczna, że otworzył się przede mną, ale ja nie jestem jeszcze gotowa. Może kiedyś, na pewno, ale nie teraz
- Jestem za - uśmiechnęłam się i wstałam z ławki


.................................................................................................................................................
Za błędy i DŁUGOŚĆ PRZEPRASZAM, ALE JESTEM CHORA I MÓJ MÓZG NIE ZA BARDZO CHCE MYŚLEĆ.
Już zaczyna się coś dziać między Harry'm a Demi, więc mam nadzieje, że się cieszycie :) Teraz będzie już tylko więcej :)
PS, Chciałabym stworzyć bloga z recenzjami książek, ale nie wiem czy jest sens. Jak myślicie? Bylibyście za? 
CZYTASZ = KOMENTUJESZ