sobota, 4 stycznia 2014

Rozdział 9

„ O tym kim jesteśmy nie świadczy wykształcenie, majątek, wygląd, czy talent, ale to, jak traktujemy drugiego człowieka.”

* HARRY *

Czułem jak rozmaite emocje przechodzą przez moje ciało. Od złości i nienawiści, do smutku i bezsilności. Czułem jak dziwna, klejąca się maź skapuje ze mnie na podłogę, lub z moich włosów na moją koszulę.
- Należało ci się śmieciu!! – usłyszałem za swoimi plecami. W tym samym momencie całą sala wybuchła śmiechem. Zacząłem pomału wstawać ze swojego miejsca, by nie pogorszyć sytuacji w jakiej się znalazłem. Wziąłem głęboki oddech, zbudowałem po raz kolejny mur w mojej głowie i odwróciłem się
 do swojego oprawcy i zarazem idioty – człowieka pozbawionego mózgu.
- Tylko na tyle cię stać? – zapytałem całkowicie opanowanym głosem.
Życie wiele mnie nauczyło, przeszedłem w nim dużo i nauczyłem się dzięki temu wiele. W swoim życiu doświadczyłem już prześladowania ze strony kolegów, głównie, kiedy byłem w domu dziecka. Dzieciaki dokuczali mi tam, po tym jak odkryli, że moja rodzina zginęła w wypadku samochodowym. Byłem bardzo związany z rodziną, a kiedy ich straciłem, bardzo tęskniłem. Zaczęły się prześladowania i przez to o mało nie popadłem z depresję, ale w odpowiednim momencie swojego życia poznałem Louisa i resztę, która pomogła mi stanąć na nogi. I od tego momentu pomagamy sobie nawzajem. Życie uczy, przeszłość uczy, by nie popełniać tych samych błędów.  Dawniej, kiedy padł bym ofiarą czegoś takiego zapewne rzuciłbym się na tego kolesia, roznosiłoby mnie tak samo jak teraz Zayna, który nie potrafi pozostać bezczynny, gdy komuś z jego rodziny dzieje się krzywda. A nasza piątka, jest właśnie taką RODZINĄ.
- Myślałem, że stać cię na coś lepszego, coś takiego było popularne w pierwszej klasie podstawówki – odezwałem się znowu, by pokazać, że tak łatwo nie można mnie złamać ani zastraszyć.
- Stawiasz się?! Nie wiesz, że śmieci głosu nie mają? – pedał wstał ze swojego miejsca i mnie popchnął
- To dlaczego się odzywasz? – zapytałem wstając z pomiędzy ławek na które zostałem popchnięty
- Ty śmieciu!! – krzyknął i już miał mnie uderzyć, kiedy nieoczekiwanie w mojej obronie stanęła ONA.
- Max!! Przestań!! – krzyknęła łapiąc bruneta za rękę.
- Bronisz go?! – spytał, patrząc prosto w jej oczy, w których widać było zmieszanie
- Tak! On jest tak samo człowiekiem jak ty! – odpowiedziała zakładając ręce na piersiach
Chłopak nic nie odpowiedział, zaczął się po prostu śmiać.
- Niech ci będzie – powiedział do dziewczyny i pocałował ją w policzek, po czym nachylił się do mnie
- Dzięki niej nie trafiłeś dzisiaj na cmentarz, ale pamiętaj, ona nie zawsze będzie w pobliżu. – brunet wyrównał tylnie ławki i jakby nigdy nic usiadł na krześle z chamskim uśmieszkiem na tej swojej gębie.
Odwróciłem się i zauważyłem, że wszyscy w skupieniu nadal mnie obserwują. Uderzyłem lekko Zayna w ramię, podniosłem swój plecak z ziemi i niczym się nie przejmując wyszliśmy z Sali.


* DEMI *

- Dlaczego obroniłaś tego przybłędę? Tacy biedacy nie są tutaj potrzebni – zwrócił się do mnie Max, kiedy siedzieliśmy na lanchu przed szkołą. W sumie sama nie wiem dlaczego to zrobiłam. W mojej głowie istniej kilka odpowiedzi na to pytanie i kompletnie nie mam pojęcia, która jest prawdziwa. Może zrobiłam to, bo czuje wewnętrzny przymus? Chcę wstawiać się za innymi  i im  pomagać w przeciwieństwie do innych, którzy nie pomagają mi i nie słyszą mojego wołania o pomoc. Chcę być inna. Może dlatego, że pewna część mnie im zazdrości? Zazdroszczę im tego, że mają siebie, że każdy z nich ma na kim polegać. Nie znam całej prawdy o nich, ale podczas obserwowania ich kilka razy zauważyłam, że mają pośród siebie prawdziwą braterską miłość i wsparcie. I chyba tego im najbardziej zazdroszczę. Sama nie wiem, to pytanie, chyba jak na razie pozostanie bez odpowiedzi.
- Ponieważ nie chciałam kolejnej awantury. Max posłuchaj, wiem, że są inni i w ogóle, ale może mógłbyś ich ignorować?
- Inni? Oni są dziwni i chorzy. A przede wszystkim są biedni! – wypowiedział ostatnie słowo w taki sposób jakby była to jakaś śmiertelna i zakaźna choroba – Ich nie da się ignorować, spójrz na nich – wskazał na całą piątkę, która siedziała przy stole, który znajdował się najdalej i do tego obok kilku koszy na śmieci. Szczerze mówiąc to zrobiło mi się ich naprawdę żal.
 W ich paczce dostrzegłam mojego wybawiciela , uroczego blondyna – Nialla.  Chciałam podejść do niego i podziękować za to, co nawet nieświadomie dla mnie zrobił, ale wolałam nie ryzykować kolejną salwą pytań. Po prostu odwróciłam wzrok i zaczęłam brać udział w dyskusji moich „przyjaciółek”.


* HARRY *

- Cieszę się, że w końcu ten dzień dobiega końca – powiedziałem do chłopaków i rzuciłem się na naszą małą kanapę w salonie, kiedy przekroczyliśmy próg naszego domu
- Jak na razie jest 2, do końca dnia jeszcze trochę pozostało – odpowiedział mi Zayn
- Oj wiem, chodziło mi, że w końcu wróciliśmy ze szkoły.
- Ja też się cieszę – powiedział i wskoczył na mnie na kanapę
- Zejdź ze mnie idioto!!! – krzyknąłem
- Kanapka!!!!!!!!!! – usłyszałem krzyk Nialla i po chwili poczułem dodatkowy ciężar na sobie
- Ratunku!!! Louis, Liam!!
- Idioci, wszędzie idioci – powiedział Louis i stanął w drzwiach, a my zaczęliśmy się śmiać.
- Dobra, my się zbieramy do nowej roboty. Nie pozabijajcie się dzieciaki – krzyknął Liam i po chwili usłyszeliśmy trzask drzwi
- To co robimy?? – spytał Niall
- Gramy w dobicie Harry’ego!! – krzyknął Zayn, a ja po chwili czułem jak te dwa czuby po mnie skaczą J

* LOUIS *

Ubrani w najlepsze nasze ciuchy, czyli jedyne garnitury ( Liam i Louis – garniaki jak na zdjęciu )  jakie
posiadamy wsiedliśmy do auta i naszym rzęchem skierowaliśmy się do biura naszego nowego pracodawcy.
Sam nie mam pojęcia jakim cudem zyskaliśmy tę pracę, ale ważne, że chyba jest, nie?
Dojechaliśmy do wielkiego szklanego budynku, w którym znajdowały się liczne biura.
Wysiedliśmy z samochodu i poszliśmy w stronę drzwi wejściowych. W środku odnaleźliśmy informację.
- Witam, w czym mogę pomóc ? – kobieta za lada miło się do nas uśmiechała, a ja coraz bardziej czułem przerażenie i stres.
- Jesteśmy umówieni na spotkanie
- Nazwiska?
- Tomlinson i Payne
- Ach tak, pan prezes już na panów czeka, jego biuro znajduje się na 8 piętrze – powiedziała i dała nam przepustki.
Poszliśmy w kierunku wind i wjechaliśmy na 8 piętro. W windzie nie zamieniliśmy ani słowa. Zdenerwowanie było wyczuwalne na kilometr. W moim środku panowało istnie tornado, jeszcze chyba nigdy się tak nie stresowałem. Kiedy wysiedliśmy Liam delikatnie złapał mnie za ramię
- Damy radę? – zapytał
- Damy – odpowiedziałem pewnym siebie głosem.
Doszliśmy do sekretarki, która widocznie już na nas czekała. Uśmiechnęła się do nas
- Witam, pan Lovato, już na panów czeka, zapraszam – powiedziała i otworzyła ogromne drzwi do równie ogromnego biura.


............................................................................................................................................................
Kolejny rozdział !!! Mam nadzieję, że wam się podoba :) Mam wrażenie, że nic się nie dzieje, aele może to tylko moje wrażenie, bo chce rozgrywać wszystko po woli, tak więc jeśli możecie to napiszcie, czy mam coś dodać, zmienić i czy wam się podoba.
Kolejny może..... w poniedziałek - jeśli będzie powyżej 20 komentarzy, to może dodam szybciej :) Ale nie szantażuje was :) Dodam wam jak najszybciej :) Za błędy przepraszam i dziękuje za komentarze pod poprzednim rozdziałem
CZYTASZ = KOMENTUJESZ

27 komentarzy:

  1. Ręki pomogła harremu!!! Jaram się *…*
    cudowny i czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział fajny i miło że Demi obroniła Harry`ego :)
    Może dzięki temu polubi ją ;)
    Ciekawe czym będą zajmować się Louis i Liam
    Czekam z utęsknieniem na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział fajny

    OdpowiedzUsuń
  4. cudowny i czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  5. swietny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  6. niespodziewałam się takiego obrotu spraw

    OdpowiedzUsuń
  7. cudowne opowiadanie;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. cudowne opowiadanie;)....
    Świetny rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny rozdział :) czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  11. akcja sie rozkręca,chce już kolejny

    OdpowiedzUsuń
  12. Louis i Liam dostali prace u ojca Demi. Ojj, to chyba nie dobrze, ale od razu się uśmiechnęłam, gdy Demi stanęła w obronie Harry'ego. Szkoda mi na początku było Harry'ego, przez to w jaki sposób trafił do domu dziecka, ale oby było lepiej z ich dalszym życie. Okay xD Gadam od rzeczy, ale chcę tym przekazać, że rozdział naprawdę fantastyczny!

    OdpowiedzUsuń
  13. Rozdział jest genialny, świetny i nie wiem co jeszcze :P Strasznie mi się podoba. Ciekawe, co będzie się działo, jeśli Liam i Louis znaleźli pracę akurat u ojca Demi. Czekam na następny rozdział z niecierpliwością jak zawsze :)
    Joasia

    OdpowiedzUsuń
  14. Rozdział jest genialny

    OdpowiedzUsuń
  15. cudowne opowiadanie;)

    OdpowiedzUsuń
  16. genialny,czekam na kolejny

    OdpowiedzUsuń
  17. Czekam z utęsknieniem na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Cudo i zmieniaj nic

    OdpowiedzUsuń
  19. Nic dodać nic ująć :-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Wspaniały, mam nadzieje ze Demi wkrótce pozna bliżej chłopaków ;-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Och, cudowne opowiadanie!! *.* CODZIENNIE sprawdzam, czy jest nowy rozdział, nawet kilka razy dziennie, bo nigdy nie mogę się go doczekać!! Genialnie piszesz, a pomysł miałaś boski na tę historię. Jak dla mnie rozdziały są trochę krótkie, ale to dlatego, że czytając chcę coraz więcej i więcej a tu nagle... kooniec ;) Dzięki temu podsycasz moją ciekawość :D I mogłoby być więcej momentów Demi z 1D. Uwielbiam je!! Fajnie, że Loui i Liam będą pracować u jej ojca, bo może dzięki temu zauważą, że coś jest nie tak i pomogą Demi.. Przynajmniej taką mam nadzieję. Chciałabym czytać twoje rozdziały CODZIENNIE, ale przecież nie można tego od ciebie wymagać, masz swoje życie :) Ale nie ukrywam, że im szybciej dodajesz kolejny rozdział, tym lepiej - dla mnie xd Jestem wtedy bardzo szczęśliwa!! Czeeekam niecierpliwie :***
    @Epic40713354 <3

    OdpowiedzUsuń
  22. Wiem że się powtarzam ,ale muszę ;) Kocham uwielbiam i ten blog jest cudowny <3 Twój styl pisania ,akcja itd. <3 Skąd ty bierzesz pomysły??? Są cudowne <3 Oj i nie chce wiedzieć co się stanie po tym jak Lou i Li zaczną pracować u taty Demi O.O A jak Demi pomogła Hazzie <3 L.O.V.E. nic dodać nic ująć <3 @kika1263

    OdpowiedzUsuń